Polski przemysł spożywczy zwiększa produkcję i sprzedaż zagraniczną, jednak coraz większym wyzwaniem dla producentów staje się rentowność. W pierwszym półroczu 2026 r. produkcja artykułów spożywczych wzrosła o 5,2% rok do roku, a w ciągu pierwszych pięciu miesięcy wartość eksportu produktów rolno-spożywczych przekroczyła 102 mld zł. Rosnące koszty pracy, energii i surowców sprawiają jednak, że sama skala sprzedaży przestaje być wystarczającą miarą sukcesu.
Polski przemysł spożywczy rośnie szybciej niż całe przetwórstwo
Branża spożywcza pozostaje jednym z najważniejszych segmentów polskiego przemysłu. W pierwszym półroczu 2026 r. produkcja artykułów spożywczych zwiększyła się o 5,2% rok do roku, podczas gdy całe przetwórstwo przemysłowe odnotowało wzrost na poziomie 2,9%.
W dłuższej perspektywie skala sektora również wyraźnie się zwiększyła. Wartość produkcji sprzedanej przemysłu spożywczego wzrosła z około 285 mld zł w 2021 r. do 431 mld zł w 2025 r. Udział branży w całym przetwórstwie przemysłowym osiągnął około 21%.
Pozytywne sygnały widoczne są także w danych dotyczących całego przemysłu. Według GUS w czerwcu 2026 r. produkcja sprzedana przemysłu była o 7,6% wyższa niż rok wcześniej. Wartość nowych zamówień w przetwórstwie przemysłowym zwiększyła się o 11,7%, natomiast zamówienia eksportowe wzrosły o 7,6%.
Dla producentów żywności oznacza to poprawę otoczenia popytowego, ale nie rozwiązuje problemu rosnących kosztów działalności.
Eksport polskiej żywności rośnie, ale rentowność staje się kluczowa
Polska pozostaje jednym z istotnych producentów i eksporterów żywności w Unii Europejskiej. Od stycznia do maja 2026 r. wartość eksportu artykułów rolno-spożywczych osiągnęła 24,1 mld euro, czyli około 102 mld zł.
Dodatnie saldo handlu zagranicznego wyniosło 7,8 mld euro i było o 7,5% wyższe niż rok wcześniej. Głównym rynkiem dla polskich producentów pozostaje Unia Europejska, do której trafiło 74% eksportu rolno-spożywczego. Największym pojedynczym odbiorcą polskiej żywności są Niemcy.
Rosnący eksport nie musi jednak oznaczać równie dynamicznego wzrostu zysków. Przy coraz wyższych kosztach produkcji kluczowym problemem staje się możliwość utrzymania odpowiedniej marży na realizowanych kontraktach.
Polska żywność nadal bardzo dobrze radzi sobie na rynkach zagranicznych. Coraz większym wyzwaniem jest jednak rentowność sprzedaży. Koszty pracy, energii i surowców ograniczają przestrzeń do utrzymania marży, zwłaszcza gdy nie można ich w pełni przenieść na ceny. Dlatego przewagę buduje się dziś nie tylko skalą, ale również efektywnością, jakością produktu i zdolnością szybkiego reagowania na zmiany rynku.
– mówi Łukasz Kozieł, prezes Grupy Handsman, rozwijającej m.in. markę CHILLBERRY w segmencie mrożonych przekąsek owocowych.
Niskie koszty przestają być główną przewagą polskich producentów
Model konkurencyjności oparty przede wszystkim na relatywnie niskich kosztach produkcji stopniowo traci znaczenie. Dla producentów FMCG coraz istotniejsze są produktywność, automatyzacja, efektywność energetyczna, zabezpieczenie dostaw oraz możliwość szybkiego reagowania na zmiany cen surowców.
Presję dobrze pokazują dane dotyczące rynku pracy. W pierwszym półroczu 2026 r. przeciętne wynagrodzenie w przemyśle wzrosło o 5,4%, przy jednoczesnym spadku zatrudnienia o 1,1%.
W przemyśle spożywczym dodatkowym czynnikiem ryzyka pozostaje zmienność cen i dostępności surowców. Szczególne znaczenie ma to w przetwórstwie owoców i warzyw, gdzie sytuacja zależy m.in. od przebiegu sezonu i warunków pogodowych.
Jeszcze kilka lat temu przewagę budowano przede wszystkim niższym kosztem produkcji. Dziś równie ważne są przewidywalność dostaw, jakość surowca i zdolność szybkiego dostosowania procesu do sytuacji rynkowej. W branży spożywczej to właśnie te elementy coraz częściej decydują o rentowności konkretnego produktu czy kontraktu.
– powiedział Łukasz Kozieł, prezes Grupy Handsman.
Większa wartość produktu zamiast wyłącznie większego wolumenu
Zmieniająca się sytuacja kosztowa wpływa również na strategie rozwoju producentów żywności. Coraz większe znaczenie mają segmenty, w których można budować wartość dodaną i ograniczać konkurowanie wyłącznie ceną.
Dotyczy to m.in. produktów convenience, żywności funkcjonalnej, segmentu premium oraz nowych formatów przekąsek. W takich kategoriach o przewadze mogą decydować receptura, technologia, jakość surowca, doświadczenie konsumenckie czy szybkość wprowadzania nowych produktów do sieci handlowych.
Dla producentów oznacza to przejście od strategii skoncentrowanej na zwiększaniu wolumenu do modelu, w którym równie istotne jest tworzenie produktów uzasadniających wyższą cenę i pozwalających osiągać wyższe marże.
Polscy producenci są dziś gotowi na kolejny etap rozwoju: nie tylko dostarczać produkty dla zagranicznych partnerów, ale także budować własne kategorie i marki, które mogą skalować się poza Polską. Naszą przewagą jest połączenie doświadczenia produkcyjnego, jakości surowca i elastyczności. To daje podstawę do konkurowania na rynkach zagranicznych nie wyłącznie ceną, lecz innowacją i własnym know-how.
– podkreśla Łukasz Kozieł.
Własne marki, innowacje i know-how mogą poprawiać marże
Nowoczesny park maszynowy pozostaje ważnym elementem konkurencyjności, ale coraz częściej nie wystarcza do budowania trwałej przewagi. Znaczenia nabierają kompetencje badawczo-rozwojowe, znajomość trendów konsumenckich, szybkość wdrażania nowych produktów oraz umiejętność tworzenia nowych kategorii.
Z punktu widzenia producentów może to oznaczać potrzebę dywersyfikacji modelu biznesowego. Produkcja kontraktowa nadal pozostaje istotną częścią rynku FMCG, jednak rozwijanie własnych marek i produktów może zwiększać kontrolę nad polityką cenową oraz ograniczać podatność biznesu na presję ze strony odbiorców.
Producent, który potrafi połączyć kompetencje technologiczne z rozwojem produktu i dobrą znajomością rynku, ma dziś znacznie większe możliwości budowania trwałej przewagi konkurencyjnej. Sama zdolność produkcyjna przestaje wystarczać – coraz większą wartość mają pomysł, szybkość wdrożenia i umiejętność tworzenia nowych kategorii.
– podsumowuje Łukasz Kozieł.
Produkcja w Polsce nadal może się opłacać, ale zmieniają się zasady gry
Dane dotyczące produkcji i eksportu pokazują, że polski przemysł spożywczy nadal ma mocne fundamenty. Jednocześnie dalszy wzrost branży będzie coraz bardziej zależał od zdolności firm do zwiększania efektywności, kontrolowania kosztów i tworzenia produktów o wyższej wartości dodanej.
Produkcja w Polsce nadal się opłaca, ale wymaga innego podejścia niż jeszcze kilka lat temu. Nie wystarczy już oferować konkurencyjnej ceny. Trzeba jednocześnie inwestować w efektywność, rozwijać własne produkty, budować kompetencje i elastycznie odpowiadać na potrzeby odbiorców. To właśnie te elementy będą decydowały o przewadze producentów w najbliższych latach.
– podsumowuje Łukasz Kozieł.
Dla rynku handlowego oznacza to stopniową zmianę relacji między producentem a detalistą. O konkurencyjności oferty coraz częściej będzie decydować nie tylko cena zakupu, ale również innowacyjność produktu, jego potencjał sprzedażowy, szybkość dostosowania do trendów konsumenckich oraz zdolność producenta do zapewnienia stabilnych dostaw.
Polski sektor spożywczy nadal może więc zwiększać skalę działalności, jednak kluczowym miernikiem jego kondycji staje się nie sam wolumen produkcji i eksportu, ale rentowność generowana w całym łańcuchu wartości.
Źródła danych:
- Główny Urząd Statystyczny, „Sytuacja społeczno-gospodarcza kraju” – dane za I półrocze 2026;
- Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, „Handel zagraniczny produktami rolno-spożywczymi – styczeń-maj 2026 r.”;
- Alior Bank, „Sytuacja branży przetwórstwa żywności w Polsce”, analiza sektorowa, lipiec 2026.
Handsman
